W BIAŁY DZIEŃ, 147′ 19 lipca 2023 | środa – GODLAND, 138′ 20 lipca 2023 | czwartek – BARANY. ISLANDZKA OPOWIEŚĆ, 93′ KOBIETY W DRODZE. 21 lipca 2023 | piątek – CÓRKA, 121′ 22 lipca 2023 | sobota – PORTRET KOBIETY W OGNIU, 120′ 23 lipca 2023 | niedziela – SIMONA, 91′ 24 lipca 2023 | poniedziałek – W GORSECIE, 113′

Czy można poznać drugiego człowieka, zamieniając z nim kilka słów? Zdawać by się mogło, że absolutnie nie, że jest to irracjonalne pytanie, ponieważ rozmowa to pierwszy krok do zawiązywania nowych znajomości. Ale Céline Sciamma postawiła sobie wyzwanie i zaczęła pracę nad swoim opus magnum, bo na takie właśnie miano zasługuje "Portret kobiety w ogniu". Motywem przewodnim filmu jest mit o Orfeuszu i Eurydyce. Czy warto się odwrócić, by zapamiętać na zawsze obraz powabnej damy, czy może iść uparcie przed siebie, poddać się zasadom i rozwijać swą miłość? Wiele pytań, na które każdy powinien znaleźć swoją własną odpowiedź po seansie. Jeden z najlepszych filmów ubiegłego roku opowiada historię dwóch kobiet – dziewczyny z dobrego domu - Héloïse oraz malarki Marianne, która ma za zadanie sportretować młodą damę bez jej wiedzy. Akcja dzieje się w roku 1760 w Bretanii. Absolutne pierwszeństwo w tej recenzji należy się dwóm odtwórczyniom głównych ról - Adèle Haenel (arystokratka) i Noémie Merlant (artystka). Ich gra jest wymyśleniem aktorstwa na nowo. Zaczynając od tego, co najważniejsze w filmie tego typu – czuć między nimi elektryzującą chemię. Ekranowe uczucie jest bardzo wiarygodne. Trudno wyobrazić sobie inny duet w tej produkcji, odjęcie którejkolwiek z pań byłoby ciosem dla arcydzieła Sciammy. Kolejnym konstytutywnym aspektem gry aktorskiej jest mimika oraz gestykulacja – w końcu na tym właśnie opiera się wszystko, jest to clou relacji kobiet. Porozumiewają się językiem ciała. Poznają się coraz głębiej, wymieniając krótkie spojrzenia, drapiąc się po czole, przygryzając wargi – wszystko ma swoje uzasadnienie. A wyczyn Haenel z zakończenia filmu po prostu trzeba zobaczyć. Do reżyserii i scenariusza również nie można mieć zastrzeżeń – dzieło zostało nagrodzone w Cannes właśnie za scenariusz. Będąc przy temacie Cannes, "Portret kobiety w ogniu" otrzymał również Queer Palm – za najlepszy film o tematyce LGBT. Przejdźmy jednak do samego scenariusza. Jest on wymierzony w punkt. Nie ma niepotrzebnych scen, wypełniaczy, dialogi ograniczone są do niezbędnego minimum, ale jest to atut, nie przywara (może tylko Quentin Tarantino miałby co do tego zastrzeżenie). Dostajemy wybitny obraz, bez odprysków czy niepotrzebnych ruchów pędzlem. Istny majstersztyk, klasa światowa. Trzeba naprawdę tęgiej głowy, by nakręcić film w jednym domu i jednym plenerze. Tutaj się to udało. W filmie mamy rok 1760, kiedy na świecie romantyzm pukał lekko do drzwi. Ale tutaj romantyzm wchodzi cały na biało. Bohaterka stojąca na brzegu, o który rozbijają się fale, wygląda jak jedna z postaci z obrazów Caspara Davida Friedricha. Można delektować się obrazem, jaki serwuje nam wybrzeże, błękitem wody czy pięknymi skałami. Odpłynąć w krainę zapomnienia można również przy pomocy zmysłu słuchu. Czasem warto zamknąć oczy i wsłuchać się w szum fal czy skwierczenie ogniska. Niesamowite doznanie, którego dostarcza nam sama natura. Ale kiedy akcja przenosi się do środka, wcale nie jest gorzej. Powalający efekt daje światło, które bije od świec (trudno wierzyć, by było ono sztuczne, ale jeśli tak jest to praca jest warta docenienia) ciekawy kontrast między scenami ze służącą a pomieszczeniem służącym za pracownie malarską – ciemność, szarość – czysta biel. Każdy kadr mógłby być powieszony nad łóżkiem jako cudowny obraz, a na szczególne uznanie zasługuje ten, gdy po przyjeździe malarka zasiada nago przed kominkiem. Uczta dla oczu. Trudno nie pochylić się nad kostiumami. Najbardziej wybija się cudowna zielona suknia, która używana jest do namalowania portretu, należąca do Héloïse. Jej barwa tworzy kontrast z czerwoną kreacją Marianne. Często serwowana nam jest cisza, dzięki której możemy doświadczyć wyżej wymienionych doznań. Muzyki prawie nie ma, ale absolutnie nie można powiedzieć, że nie gra istotnej roli. Śpiewy przy ognisku mogą spowodować swoisty katharsis, włos jeży się na głowie również w scenie wieńczącej historię, kiedy przygrywa jej "Lato" Antonio Vivaldiego. Po zakończeniu jeszcze na długo w naszych głowach będzie wybrzmiewać muzyka mistrza skrzypiec. Gdybym obejrzał "Portret kobiety w ogniu" przed ogłoszeniem rankingu za rok 2019, myślę, że miałbym gargantuiczny problem z wyborem mojego filmu roku. Niewątpliwie zdarzą się osoby, które zostaną uśmiercone przez tempo, które jest dalekie od zabójczego, ale jeśli lubi się "filmy-doznania", to na pewno będzie to trafiony wybór. Warto poświęcić dwie godziny i przekonać się na własnej skórze. I jeśli tak samo jak ja, uznacie, iż jest to biały kruk i będziecie czuć pustkę i żal, przez to, że to już koniec – nie żałujcie, użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (3 głosy).
\n portret kobiety w ogniu muzyka
- Cinevue “Portret Kobiety w Ogniu (Portrait de la jeune fille en feu) , reż. Céline Sciamma, Francja, 2019, 120 min. Film miał swoją premierę w konkursie głównym na 72. MFF w Cannes, gdzie zdobył nagrodę za najlepszy scenariusz. Stał się pierwszym filmem wyreżyserowanym przez kobietę, który zdobył na tym festiwalu nagrodę
Już 18 października do polskich kin wejdzie jeden z bardziej oczekiwanych filmów tej jesieni. Aktivist jest jednym z patronów medialnych filmu “Portret Kobiety w Ogniu”. Obserwujcie naszego Facebooka, bo przygotowaliśmy dla Was dużo zaproszeń na pokazu tego filmu w warszawskim Kinie Muranów! Podsycany przez tajemnicę, płomień zakazanej miłości wybucha ze zdwojoną siłą – przekonuje najpiękniejsza love story roku, „Portret kobiety w ogniu”. Film Céline Sciammy z miejsca podbił serca publiczności festiwalu w Cannes i uwiódł jurorów, którzy nagrodzili go za scenariusz. Subtelny, a przy tym ognisty melodramat francuskiej reżyserki to pochwała kobiecego spojrzenia i jego imponujący manifest. Opowieść o miłości wyprzedzającej swój czas i intymnej więzi zdolnej przełamać niejedno tabu, ubiera w kostium – akcja rozgrywa się w Bretanii w 1770 roku – jak najbardziej współczesne pragnienia i uczucia. Bohaterkami filmu są szykowana do aranżowanego małżeństwa arystokratka Heloiza oraz przybyła z Paryża malarka, Marianna. Ta druga ma namalować portret tej pierwszej, ale w sekrecie: Heloiza nie chce bowiem pozować, buntując się w ten sposób przeciwko przymusowemu zamążpójściu. Marianna dyskretnie obserwuje swoją modelkę, intensywnie tworzy, ale niszczy kolejne wersje obrazu. Czuje, że nie pozna prawdziwego oblicza młodej kobiety tak długo, jak sama będzie ukrywać własne. Czasem burzliwa, jak ocean u wybrzeży Bretanii, czasem intymna, jak cisza panująca w malarskiej pracowni; relacja pomiędzy obiema kobietami przyjmie nieoczekiwany kierunek. Arystokratkę i artystkę połączy wspólna tajemnica. Ta mistrzowsko poprowadzona opowieść o zakazanym uczuciu działa jak iskra, rozpalając wyobraźnię widowni. Zmysłowy, romantyczny, a zarazem drapieżny, „Portret kobiety w ogniu” umyka melodramatycznym kliszom – przede wszystkim dzięki pełnokrwistym, odważnym bohaterkom, które rzucają wyzwanie swoim czasom.
Portret kobiety w ogniu. Portrait de la jeune fille en feu. NR 2019 Dramat 120 min. Opowieść o miłości wyprzedzającej swój czas i intymnej więzi zdolnej przełamać niejedno tabu, ubiera w kostium – akcja rozgrywa się w Bretanii w 1770 roku – jak najbardziej współczesne pragnienia i uczucia.
Dystrybutor Portretu kobiety w ogniu, Gutek Film, podaje sześć powodów, dla których warto zobaczyć ten film: Portret… otrzymał Nagrodę za Najlepszy Scenariusz na 72. MFF w Cannes, był też jednym z najlepiej ocenionych filmów tego festiwalu. Wybitne kreacje aktorskie stworzyły w nim Noémie Merlant, Adèle Haenel i Luàny Bajrami. Portret kobiety w ogniu jest wzruszającym, emocjonalnym obrazem zakazanej miłości, pełnym malarskich, wyrafinowanych kadrów. Jest również „ulubieńcem” światowej krytyki widzów. Zachęceni? Portret kobiety w ogniu w kinach od 18 października. Spędzasz sylwestrowy wieczór samotnie? Te filmy podniosą Cię na duchu i rozśmieszą do łez! „Portret kobiety w ogniu”. Opis fabuły Opowieść o miłości wyprzedzającej swój czas i intymnej więzi zdolnej przełamać niejedno tabu, ubiera w kostium – akcja rozgrywa się w Bretanii w 1770 roku – jak najbardziej współczesne pragnienia i uczucia. Bohaterkami filmu są szykowana do aranżowanego małżeństwa arystokratka Heloiza oraz przybyła z Paryża malarka, Marianna. Ta druga ma namalować w sekrecie portret przyszłej panny młodej. Heloiza nie chce bowiem pozować, buntując się w ten sposób przeciwko przymusowemu zamążpójściu. Marianna dyskretnie obserwuje swoją modelkę, intensywnie tworzy, ale niszczy kolejne wersje obrazu. Czuje, że nie pozna prawdziwego oblicza młodej kobiety dopóki sama będzie ukrywać własne. Czasem burzliwa, jak ocean u wybrzeży Bretanii, czasem intymna, jak cisza panująca w malarskiej pracowni relacja pomiędzy obiema kobietami przyjmie nieoczekiwany kierunek. Arystokratkę i artystkę połączy wspólna tajemnica. Ta mistrzowsko poprowadzona opowieść o zakazanym uczuciu działa jak iskra, rozpalając wyobraźnię widowni. Zmysłowy, romantyczny, a zarazem drapieżny "Portret kobiety w ogniu" umyka melodramatycznym kliszom przede wszystkim dzięki pełnokrwistym, odważnym bohaterkom, które rzucają wyzwanie swoim czasom. (opis dystrybutora) O filmie „Portret kobiety w ogniu” – Mimo kostiumu, tematyka filmu jest bardzo aktualna – mówi reżyserka Céline Sciamma. – Na początkowym etapie prac nie wiedziałam wiele o problemach z którymi zmagały się artystki w tamtym czasie. Słyszałam tylko o tych, które przeszły do historii: Elisabeth Vigée Le Brun, Artemisia Gentileschi czy Angelica Kauffman. Odkryłam, że mimo ubogich archiwaliów, obecność kobiet w świecie sztuki drugiej połowy XVIII wieku była większa, niż mi się wydawało. Istniało wiele malarek (ponad sto), które robiły kariery dzięki modzie na portrety. Krytyczki sztuki domagały się równego traktowania i forsowały obecność kobiecej sztuki na wystawach. Wiele z tych prac znajduje się obecnie w zbiorach największych muzeów na świecie. Jednocześnie, nie uwzględnia się tych artystek na kartach historii. Gdy uświadomiłam sobie, jak duży jest to odsetek, ogarnęła mnie ekscytacja, ale też smutek – te kobiety pozostały anonimowe i zepchnięte na margines. Świat sztuki wykreślił je z książek, stały się niewidzialne i nic nieznaczące – ubolewa Sciamma. – Film kostiumowy to bardzo czasochłonna produkcja. Eksperci, historycy, ogromny sztab kostiumowy i scenograficzny – to wszystko musi ze sobą współgrać – mówi dalej reżyserka Portretu kobiety w ogniu. – Jednak w rzeczywistości, podchodzę do portretowania tematów historycznych w taki sam sposób jak do współczesnych. Gdy pozbywasz się anachronizmów, pozostaje tylko przedstawienie prawdy. Paradoksalnie przy tym filmie miałam najmniej pracy na samym planie zdjęciowym. Kręciliśmy w zamku, który zatrzymał się w czasie – nikt nie mieszkał tam od dawna, wszystkie podłogi, kolory i sztukaterie pozostały nieruszone. Skupiałam się więc wcześniej na przymiarkach kostiumów czy akceptowaniu rekwizytów. Kostiumy były zresztą dla mnie nowym i ciekawym wyzwaniem. Na przykład byłam przekonana, że Marianna (Noémie Merlant) powinna mieć kieszenie w swojej sukni, chociażby dlatego, że były one wówczas zakazane dla kobiet. Szczęśliwie, udało się w końcu przeforsować ten pomysł. Zwiastun filmu „Portret kobiety w ogniu” – Rola Helojzy była napisana specjalnie dla Adèle Haenel – zdradza Sciamma. – Myślałam o jej cechach charakteru, postać jest oparta na jej prawdziwej osobowości. Miała też dać jej coś więcej, wynieść na jeszcze wyższy poziom. Dzięki Helojzie, Adele dowiedziała się wielu nowych rzeczy o samej sobie. Ta rola jest pełna emocji, a Adele włożyła w nią całe serce. Pracowałyśmy nad Helojzą bardzo długo, na planie zwracając nawet uwagę na modulację głosu. Nasza współpraca ostatecznie położyła kres pojęciu „muzy”. W naszym studio nie ma czegoś takiego, jak „muza” – są tylko dwie osoby, które wzajemnie się inspirują i dają sobie kreatywną przestrzeń do współpracy. – Chciałam stworzyć duet, filmową parę, która również posiada dynamikę „świeżej” relacji – takiej, jaką miały Adèle i Noémie. Postać Marianny pojawia się właściwie w każdej scenie, więc zależało mi na kimś, kto udźwignie ten ciężar. Noémie Merlant jest zdeterminowana, odważna i empatyczna. Jest szalenie zdolną aktorką, idealnie zgrała się ze swoją bohaterką. Naprawdę dużo jej zawdzięczam. Portret kobiety w ogniu w kinach od 18 października. Plakat filmu Portret kobiety w ogniu: Fot. Gutek Film/materiały prasowe
Wiek XVIII. Marianne przybywa do Bretanii, aby namalować portret Héloïse. Obraz ma zostać wysłany mężczyźnie, który ma plany matrymonialne wobec dziewczyny. Między artystką i modelką rodzi się uczucie.

{"type":"film","id":829444,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Portret+kobiety+w+ogniu-2019-829444/tv","text":"W TV"}]} powrót do forum filmu Portret kobiety w ogniu 2019-10-09 20:55:00 Czy ktoś się orientuje, jaką piosenkę śpiewały kobiety przy ognisku? damageshealth To skomponowany specjalnie do tego filmu utwór napisany przez Arthura Simoniniego i Para One, a powtarzające się na początku słowa to łacińskie "Fugere non possum" ("Nie mogę uciec"), wg wywiadów Sciamma skompilowała do tych rozmiarów którąś maksymę z "Tako rzecze Zaratustra" Nietzschego, nie pomnę teraz, którą posłuchania na YT: ex_machina_durejko No proszę, nie spodziewałam się aż tak wyczerpującej odpowiedzi :) dzięki za zaspokojenie mojej ciekawości :)

Wiem, że jest to trudne, wymagające Kino. Wiem, że dla wielu film okaże się nudny i o niczym. Wiem, że w życiu obejrzałem już całkiem sporo tytułów, a wśród nich znajdzie się zaledwie ze trzydzieści, o których mogę powiedzie "prawdziwe arcydzieło". Ale wiem też, że jednym z nich jest "Portret kobiety w ogniu".
2 126 954 tekstów, 19 875 poszukiwanych i 368 oczekujących Największy serwis z tekstami piosenek w Polsce. Każdy może znaleźć u nas teksty piosenek, teledyski oraz tłumaczenia swoich ulubionych utworów. Zachęcamy wszystkich użytkowników do dodawania nowych tekstów, tłumaczeń i teledysków! Reklama | Kontakt | FAQ Polityka prywatności Recenzja filmowa: 'Portret kobiety w ogniu' mp3 file size 9,19 MB; added by michelle5riven. 01/29/2020 03:41; info modified 01/29/2020 03:48; Bez szczegółów o Portret kobiety w ogniu to dzieło szczególnej urody. Celebruje kunsztowną strukturę dramatu kostiumowego, a przy tym odświeża zużytą dla niektórych konwencję melodramatu, która obarczona jest łatką infantylnego, tandetnego i wysoce emocjonalnego gatunku. Céline Sciamma, jedna z najbardziej przenikliwych rzeczniczek młodych kobiet (Chłopczyca [2011], Dziewczyna z bandy [2014]), po raz pierwszy wychodzi poza ramy współczesności. Tym razem namysł nad kobiecością i seksualnością, towarzyszący reżyserce od początku kariery, został osadzony w odległym zakątku XVIII-wiecznej Bretanii, w czasach, kiedy hierarchizacja relacji społecznych wynikała z twardych płciowych podziałów, a kobiety skrycie pragnęły emancypacji. Odkrycia Sciamma zaczyna od zarysowania postaci artystki. Marianne to fikcyjna malarka, która jak wiele innych kobiet w tamtym okresie tworzy sztukę, pozostając w cieniu mężczyzn. Chęć uzyskania niezależności i wyzwolenia od porównań do uznanego w środowisku ojca, którego imieniem podpisuje swoje obrazy, prowadzi ją na dwór bogatej szlachcianki. Kobieta zatrudnia Marianne do namalowania ślubnego portretu córki, która nie chce przystać na zaaranżowane przez matkę małżeństwo. Héloïse na miejscu przyszłej panny młodej zastąpiła starszą siostrę, która – jak możemy się domyślać – najprawdopodobniej z powodu przymusu zamążpójścia popełniła samobójstwo. Portret dziewczyny w ogniu jest opowieścią o samostanowieniu kobiet realizujących się poza sztywnie określonymi rolami społecznymi oraz o próbie wyrwania się z powinności wobec społeczeństwa i rodziny. Feministyczną wymowę filmu ucieleśnia niepokorna postawa Héloïse, odmawiającej pozowania do tytułowego obrazu, który ma stanowić zachętę i część posagu dla arystokraty z Mediolanu. Ten symboliczny akt nieposłuszeństwa doprowadzi do sytuacji, w której Marianne będzie musiała ukrywać swoją prawdziwą tożsamość, by podstępem wykonać zlecenie w terminie. Podając się za opłaconą towarzyszkę do spacerów, zacznie studiować niewymuszone gesty, ukradkowe spojrzenia, grymasy i anatomiczne detale nieposłusznej modelki, by następnie odtworzyć je z pamięci i w tajemnicy przenieść na płótno. Moment pozyskania zaufania i nawiązania kontaktu wyznacza jednocześnie początek romansu. Zauważalna w filmie Sciammy jest powściągliwość w obrazowaniu homoerotycznej relacji. Reżyserka długo każe zastanawiać się widzom, czy intuicyjnie wyczuwalne napięcie między Marianne i Héloïse ma jakiekolwiek szanse na to, by przerodzić się w erotyczną fascynację. Aurę wyjątkowego, choć niespektakularnego pierwszego zauroczenia Marianne budują minimalistycznie zakomponowane ujęcia, które wydobywają ledwie zarys twarzy, kawałek schowanego pod kapturem ucha i kosmyki włosów Héloïse. Z biegiem filmu ta enigmatyczna, nieuświadomiona, pełna tajemnic i niedopowiedzeń relacja nabierze energii i seksualnej łapczywości. Kluczowy wydaje się w tym wszystkim termin ukończenia tytułowego portretu, który można traktować jako kres namiętnej relacji. Héloïse w końcu zgadza się pozować, podejmując tym samym decyzje o poddaniu się woli matki. Konformizm czy zdrowy rozsądek? Kompromis czy wybór? Sciamma nie pozostawia złudzeń, że w tym miejscu i czasie była to dla bohaterek jedyna możliwa droga. Nie bez przyczyny reżyserka w jednej z rozmów przywołuje mit o Orfeuszu i Eurdydyce, który wpisuje się w melodramatyczną bezsilność bohaterek. Héloïse staje w obronie trackiego muzyka i poety. Odwrócenie głowy w kierunku zmarłej żony odczytuje nie tyle jako wyraz zbytniej niecierpliwości, ile świadome poświęcenie doczesnego szczęścia i wybór pamięci o wiecznie młodej, pięknej i szczęśliwej ukochanej. Przez stulecia mit ten podlegał trawestacji, dekonstrukcji, osobliwym dopełnieniom, jednak w swoim kanonicznym odczytaniu pozostaje przypowieścią, w której kobieta funkcjonuje jako „rekwizyt”, pretekst dla żałoby, katalizującej twórczą wenę i natchnienie mężczyzny. Céline Sciamma przepisuje tę historię jeszcze raz i pokazuje, że czyste, nadzwyczajnie silne uczucie może istnieć bez względu na płeć, a jego utrata wcale nie musi oznaczać przegranej. W takim odczytaniu orficki mit, a zarazem Portret kobiety w ogniu uciekają od tonów cierpiętniczych, jawiąc się jako opowieści o unieśmiertelnieniu wspomnienia o tych, którzy od nas odchodzą. A czynią to za pomocą indywidualnego wyobrażenia oraz dzieł sztuki zawierających w sobie pierwiastek nostalgii, melancholii, tęsknoty i ponadczasowego szczęścia. Portret kobiety w ogniu Portrait de la jeune fille en feu Francja, Włochy 2019, 119’ reż. i scen. Céline Sciamma, zdj. Claire Mathon, prod. Arte France Cinéma, Hold Up Films, Lilies Films, wyst. Valeria Golino, Adèle Haenel, Noémie Merlant, Luàna Bajrami, Cécile Morel
Refleksje na temat szeroko pojętej kultury i człowieka: literatura, kino, filozofia, sztuka, psychologia, kultura masowa, natura, podróże
“-Opowiedz mi o muzyce…– Trudno opowiada się o muzyce” Wydaje mi się, że udzieliłbym podobnej odpowiedzi, gdyby ktoś zapytał mnie o wrażenia odnośnie najnowszego filmu Céline Sciammy. Jednakże jeszcze trudniej byłoby mi milczeć i nie powiedzieć nic o swoich odczuciach związanych z “Portretem kobiety w ogniu”. Po drugim seansie (pierwszy podczas NH 2019) czuję jeszcze większy natłok emocji, a moje serce bije jeszcze szybciej na myśl o tym, z jak kompletnym dziełem przyszło mi obcować. Nie ma takich słów, które oddadzą w pełni mój zachwyt, ale postaram się wykorzystać wszystkie znane mi środki wyrazu, żeby zwerbalizować moje uwielbienie odnośnie tego filmu Wielka Céline Sciamma nie jest tym razem jedynie reżyserką, ale przede wszystkim malarką. Artystką, która stworzyła obraz subtelny i budzący wzruszenia zróżnicowaną paletą emocji. Elegancja bije z każdego kadru i z każdej strony (nagrodzonego notabene w Cannes) scenariusza. Choć punkt wyjścia do całej historii wydaje się być lekko schematyczny, dosyć znany widzowi zaznajomionemu choć trochę z gatunkiem melodramatu, to scenarzystka z niezwykłą finezją ucieka zaszufladkowaniu i komponuje jeden z najlepszych, nienaśladowczych romansów dekady. Największym ładunkiem emocjonalnym dzieła Sciammy są niezliczone pokłady ciszy – braku ujścia dla trzepoczących się w klatce uczuć. Bohaterki od samego początku dzielą fascynację względem siebie. Uczucie kiełkuje począwszy od wspólnych, owianych aurą tajemnicy spacerów po nabrzeżu i rozwija się podczas intymnych chwil malowania portretu. W przeciwieństwie do często porównywanego z tym filmem “Call me by your name”, już od pierwszych interakcji intencje kobiet są znane i jasne. Najtrudniejszym okazuje się być obnażenie prawdy uczuć, szczerych zamiarów skrytych za maską. Zarówno Marianne udaje kogoś kim nie jest, ukrywając prawdę o celu swej obecności w posiadłości, tak i Heloiza kreuje fałszywy obraz siebie wynikający z lęku przed przyszłością i naznaczony cieniem przeszłości. W momencie, gdy maski zostają zdjęte jeszcze większym problemem jest przełamanie granicy ciszy, milczenia i emocjonalnego otwarcia się na siebie. Z uwagi na fakt, że w rezydencji znajdują się tylko kobiety, nie ma tu mowy o barierach w postaci konwenansów, zasad i reguł, gdyż to bohaterki są osobami, które je wyznaczają. Na zrobienie „pierwszego kroku” Sciamma daje postaciom wyjątkowo dużo czasu. Każde spojrzenie, ułożenie dłoni, grymas na twarzy są istotnymi, mimowolnie wysyłanymi sygnałami. Relacja malarki i modelki sprzyja intensywnemu badaniu się i docieraniu do siebie. Długie chwile cichej obserwacji polegają na nauce anatomii gestów. Jedną z najlepszych scen w filmie jest wzajemne obnażenie charakterystycznych wzorców zachowań bohaterek. To też początek gry w “otwarte karty”. Kiedy już wszelkie zasłony milczenia i niedopowiedzeń zostają zerwane rozpoczyna się romans naznaczony cieniem szybko upływającego czasu. Każdy pocałunek i gest czułości przybliża kobiety do nieuchronnego końca (przymusowe zamążpójście Helloizy). Tykająca wskazówka zegara wyznacza rytm intymnym momentom, w których kochanki mogą jeszcze lepiej poznać swoje, pozornie znane na pamięć ciała, ale też rodzi zazdrość i żal. Najbardziej szczerą i chwytającą mnie za serce cechą tej relacji jest chęć utrwalenia jej wyjątkowości. Każdy portret, rysunek na marginesie książki i spojrzenie ma na celu zachowanie w pamięci wspólnych chwili. “Nie żałuj, nigdy nie żałuj. Pamiętaj.” Reżyserka dokonuje w swoim obrazie swoistej reinterpretacji mitu o Orfeuszu i Eurydyce. Nieprzypadkowe podobieństwo jest potwierdzone w scenie cytowania lektury. Ale Sciamma idzie o krok dalej. Przyjmuje stanowisko, w którym nie obarcza winą głodnego miłości Orfeusza, czy niecierpliwiej Eurydyki, ale uznaje akt odwrócenia się za największy wyraz uczucia i odwagi. To moment, który pozwoli zachować obraz ukochanej żony na zawsze w oczach poety. To jest to trwałe zapamiętanie kosztem bólu, żalu. To właśnie orfeuszowe spojrzenie w tył zostawia wieczny ślad w pamięci obu kobiet. Absolutnie urzekła mnie stylistyka wizualna tego filmu. Jestem oczarowany iście vermeerowskimi kadrami. Sciamma komponuje precyzyjnie każdą scenę. Statyczne ujęcia, odzwierciedlają wizualny porządek i spokój. Wypełnia przestronne wnętrza ostrym światłem dziennym, pozbawiając ich jakiejkolwiek intymności. W tych pustych pokojach, największy nacisk kładziony jest na postaci i detale. Istotne jest każde zagięcie na sukni, stojący na stole wazon z kwiatami, dłonie muskające ziarna piasku. Ta dbałość o szczegóły połączona z grą spojrzeń kreuje wyjątkowe napięcie erotyczne. Te spokojne, jasne kadry kryją ogromne pokłady emocji, których ujściem są intymne spotkania w ciemnych, oświetlonych ciepłym, pulsującym światłem świec wnętrzach nocą. To rozgraniczenie również bardzo dobrze koresponduje z mitem o Orfeuszu i Eurydyce. Światło dzienne symbolizuje porządek i reguły panujące na Ziemii. Dopiero mrok otwiera drogę zmysłom. To właśnie gdzieś na granicy tych dwóch światów plasuje się miłość. Cała konstrukcja scenariuszowa i precyzyjna reżyseria, nie budziłyby tyle emocji, gdyby nie dwie wybitne aktorki przed kamerą. Noemie Merlant i Adele Haenel. W mistrzowski sposób obie Panie opanowały zasady gry subtelności gestów i spojrzeń. Nie można przemilczeć ostatniej kilkuminutowej sceny: powolny najazd kamery na Adele i rozgrywający się na jej twarzy koncert emocji. „Portret kobiety w ogniu” jawi się w mojej głowie jako film wybitny. Dzieło kompletne, w którym z każdego kadru bije blask doskonałości. Pamiętam bardzo dobrze, kiedy w te wakacje widziałem na własne oczy obraz Petera Bruegla “Polowanie myśliwych”. Stałem zachwycony i oniemiały łapiąc chciwie każdy detal uwieczniony na płótnie. Podobne emocje towarzyszyły mi w trakcie i po seansie filmu Sciammy. Każda kolejna scena wywoływała dreszcze podniecenia. Starałem się zapamiętać każdy idealnie skomponowany kadr, każdy gest i spojrzenie aktorek. “Portret kobiety w ogniu” mimo tej zewnętrznej formalności uderza swoją subtelnością i wiarygodnością historii. Wciąż mam jednak wrażenie, że opisuję muzykę. Że esencja tego filmu przecieka mi przez palce i tak wiele nie jestem w stanie opisać. Ta niemoc wyrazu jest z jednej strony frustrująca i deprymująca, ale z drugiej strony pozwala mi zachować najlepsze wspomnienia tylko dla siebie.
Kup teraz na Allegro.pl za 106,98 zł - PORTRAIT OF A LADY ON FIRE (PORTRET KOBIETY W OGNI (14390717874). Allegro.pl - Radość zakupów i bezpieczeństwo dzięki Allegro Protect! Zmysłowy i delikatny, a równocześnie żarzący się emocjami od pierwszej sceny. Wyróżniony w Cannes za scenariusz, dodatkowo otrzymał tam Queerową Palmę. Niby historia, którą kino opowiada od zawsze - historia rodzącej się miłości to motyw stary niczym sam świat - ale w filmie francuskiej reżyserki Céline Sciammy jest coś takiego, co zatrzymuje widza w kinowym fotelu jeszcze dłuższą chwilę po skończonym seansie. Barokowe niuanse "Portret kobiety w ogniu" to film niezwykle dwoisty. Świetnie obrazuje to już sam tytuł: z jednej strony portret to coś statycznego, to zamrożenie chwili, bezruch, uporządkowanie, coś przewidywalnego; z drugiej ogień kojarzy się z dynamiką, gwałtownością, czymś nieobliczalnym, żywiołem. Taki właśnie jest ten film. Z jednej strony jest technicznym, malutkim filmowym majstersztykiem skomponowanym analogicznie do powstającego w filmie portretu młodej, francuskiej arystokratki. To jak reżyserka wraz z autorką zdjęć, Claire Mathon, gra kolorami, światłem i kontrastem, zasługuje na wielkie brawa. Niesamowite ujęcia, które uchwyciły mimiczne dramaty bohaterek, tworzą charakterystyczny dla tego filmu nastrój. Nastrój zmysłowości, napięcia, intymności, emocjonalności. Ten film to nie tylko przepiękne krajobrazy, to także niesamowite kostiumy i wnętrza, które oddane zostały z zachowaniem najmniejszych szczegółów i eksponowane, podobnie jak w "Faworycie" Lanthimosa, za pomocą naturalnego światła świec. Momentami w trakcie seansu razi nas więc odbijające się od tafli morza słońce, to zaś w kolejnej scenie wpatrujemy się w mrok domu oświetlanego jedynie ogarkiem. Film Sciammy to film o malarstwie i tak też jest przez nią zrobiony - malarsko. Można by się było nawet pokusić o stwierdzenie, że jest nie tyle montażem ujęć i scen, ile montażem zachwycających obrazów. Blaski świecy I na razie tyle dobrego o tym filmie - technicznie jest świetny. Czy spełnia drugi, konieczny dla mnie warunek, by cały film ocenić jako bardzo dobry, a więc czy jest merytoryczny? Czy jest o czymś? Czy opowiada spójną historię wartą poznania? No właśnie, i tak i nie. Albo inaczej - z fabularnego punktu widzenia według mnie warto oglądnąć ten film nie ze względu na jego główną historię, bo nie jest niczym odkrywczym, ale ze względu na kryjące się za nią niedopowiedzenia, motywy i wynikające z niej konkluzje. Ale po kolei. Fabuła w skrócie: jedna z bretańskich wysp, około połowy XVIII wieku, a więc mniej więcej rok 1740. Heloiza (Adèle Haenel), córka arystokratycznej francuskiej rodziny, ma zostać wydana za mąż za mediolańskiego magnata. W celu stworzenia portretu przyszłej panny młodej, który miałby trafić przed oblicze jej przyszłego małżonka, na wyspę przybywa malarka, Marianne (Noémie Merlant). W takim zadaniu nie byłoby niczego trudnego, gdyby nie to, że portret młodej Heloizy ma namalować w sekrecie przed modelką, a więc bazując jedynie na swoich obserwacjach podczas spędzanego z nią czasu. Nad początkową nieufnością górę bierze ciekawość i fascynacja, która pozwala kobietom na bliższe poznanie. W zaciszu nadmorskiego zameczku rodzi się uczucie, które odciśnie piętno nie tylko na tytułowym portrecie. To podstawowa warstwa filmu. Ta według mnie mniej ciekawa. Bo znacznie ciekawsze jest to, co się za nią kryje. A więc nie tylko umyślnie przemilczana kwestia tego, dlaczego Heloiza ma wyjść za mediolańskiego bogacza, skoro jeszcze nie dawno jej codziennym strojem była mnisia szata. Co z matką Heloizy, która być może i postępuje na pozór bezwzględnie, ale dlaczego wydaje się równie nieszczęśliwa, uwięziona, targana równie gwałtownymi i skrywanymi emocjami. Znacznie ciekawsze jest podjęcie przez Sciammę wątku aborcji dokonywanych w tamtych czasach i związanych z nim relacji klasowych. A także kwestia wielkiej nieobecności mężczyzn w tym filmie. By odpowiedzieć na pytanie dlaczego tak jest (bo oczywiście jest to zabieg świadomy), ciekawiej nie podążać za głównym, naocznym wątkiem, który proponuje odpowiedź: "by opowiedzieć historię miłości pomiędzy dwiema kobietami", ale wolę doszukiwać się przesłania związanego z rolą kobiet w historii. Z tym, że rola i udział kobiet w historii została ukryta, nieopowiedziana, zapomniana. W epoce, o której opowiada film żyło wiele malarek. Robiły kariery jako portrecistki, a nawet jako ogólnie utalentowane malarki, ale pozostały anonimowe, o ich imionach przeciętny odbiorca sztuki nie ma pojęcia. Nie to co o Michale Aniele, Tycjanie, Caravaggiu, Rembrandcie czy Vermeerze. Mówi o tym sama Marianne, malująca portret Heloizy - tylko dlatego że jest kobietą nie może malować nagich mężczyzn, a więc nie może studiować ludzkiej anatomii po to, by szkolić się w malarstwie. Podobnie zresztą jeżeli chodzi o wystawianie - swój świetny obraz podpisuje nazwiskiem ojca, by dotarł do szerszej publiczności. Dużo ciekawszy jest też wątek pozorów i konwenansów. Ale nie ujęty w taki sposób, o jakim mówi większość recenzji tego filmu, że kobiety żyły wtedy pod ich dyktando. Znacznie bardziej smakowite i wyrafinowanie przewrotne wydaje mi się to, że to właśnie na pozór zamknięta w konwenansach arystokratka Heloiza okazuje się wcale nie tak niewinna, a nawet zdecydowanie świadoma czynów swoich i rządzących światem zasad. Z kolei wydająca się bardziej wyemancypowaną kobietą malarka Marianna wcale nie postępuje wbrew ogólnie przyjętym zasadom. Feminoutopia Niektórzy recenzenci zarzucają filmowi Sciammy, że jest odrealniony, zbyt sentymentalny, że z jednej strony naturalistycznie prezentuje nam owłosione ciała kobiet, nitki śliny łączące się przez pocałunek, a równocześnie akcję historii umieszcza w odległej od cywilizacji idylli. I nie sposób się z takimi uwagami nie zgodzić. Wszystko w sposobie opowiadania Sciammy byłoby pięknie wiarygodne, gdyby nie to, że romans bohaterek nigdy nie został skonfrontowany społecznie. Żyją przez jakiś czas oddalone od cywilizacji, całkowicie mogące robić, co tylko zechcą, bez żadnej kontroli, bez żadnych doraźnych zobowiązań. Na obronę reżyserskiej wizji można jednak szepnąć, że końcówka historii w moich oczach całkowicie ją uwiarygadnia. Zdecydowanie nie kończy się bowiem cukierkowo. Można wręcz uznać, że to zakończenie filmu jest konfrontacją bohaterek ze społecznym porządkiem, z którym nie tylko przegrywają, ale na który się godzą. Kinoterapia: PORTRET KOBIETY W OGNIU reż. Céline Sciamma, Francja, 2019, 119 min. Portret kobiety w ogniu Tytuł oryginalny: Portrait de la jeune fille en feu Tytuł angielski/międzynarodowy: Portrait of a Lady on Fire Reżyser: Céline Sciamma Występują: Noémie Merlant, Adèle Haenel, Luàna Bajrami Kraj produkcji: Francja Rok produkcji: 2019 Data premiery: 18 października 2019 Język
FilmPortrait de la jeune fille en feu20192 godz. {"rate": {"id":"829444","linkUrl":"/film/Portret+kobiety+w+ogniu-2019-829444","alt":"Portret kobiety w ogniu","imgUrl":" 1760. Marianne, malująca na zlecenie, musi wykonać portret młodej damy bez jej wiedzy. Więcej Mniej {"tv":"/film/Portret+kobiety+w+ogniu-2019-829444/tv","cinema":"/film/Portret+kobiety+w+ogniu-2019-829444/showtimes/_cityName_"} {"userName":"michalwalkiewicz","thumbnail":" oglądaj się teraz","link":"/reviews/recenzja-filmu-Portret+kobiety+w+ogniu-22609","more":"Przeczytaj recenzję Filmwebu"} {"linkA":"#unkown-link--stayAtHomePage--?ref=promo_stayAtHomeA","linkB":"#unkown-link--stayAtHomePage--?ref=promo_stayAtHomeB"} Opowieść o miłości wyprzedzającej swój czas i intymnej więzi zdolnej przełamać niejedno tabu, ubiera w kostium – akcja rozgrywa się w Bretanii w 1770 roku – jak najbardziej współczesne pragnienia i uczucia. Bohaterkami filmu są szykowana do aranżowanego małżeństwa arystokratka Heloiza oraz przybyła z Paryża malarka, Marianna. Ta druga maOpowieść o miłości wyprzedzającej swój czas i intymnej więzi zdolnej przełamać niejedno tabu, ubiera w kostium – akcja rozgrywa się w Bretanii w 1770 roku – jak najbardziej współczesne pragnienia i uczucia. Bohaterkami filmu są szykowana do aranżowanego małżeństwa arystokratka Heloiza oraz przybyła z Paryża malarka, Marianna. Ta druga ma namalować portret tej pierwszej, ale w sekrecie: Heloiza nie chce bowiem pozować, buntując się w ten sposób przeciwko przymusowemu zamążpójściu. Marianna dyskretnie obserwuje swoją modelkę, intensywnie tworzy, ale niszczy kolejne wersje obrazu. Czuje, że nie pozna prawdziwego oblicza młodej kobiety tak długo, jak sama będzie ukrywać własne. Zdjęcia do filmu kręcono w regionie Bretania (Francja). Okres zdjęciowy trwał od 25 października do 10 grudnia 2018 roku. Nie ma takich słów, które oddadzą w pełni mój zachwyt, ale postaram się wykorzystać wszystkie znane mi środki wyrazu, żeby zwerbalizować moje uwielbienie odnośnie tego filmu. więcejzdaniem społeczności pomocna w: 100%Każdy kadr "Portretu…", który w całości wykazuje estetyczne powinowactwo choćby z dziełami Caspara Davida Friedricha, nadaje się do oprawienia i powieszenia na ścianie. A jednocześnie – dzięki niezwykłej bliskości życiu – jego seans o wiele bardziej niż studiowanie cudzego, nawet najbardziej kunsztownego malowidła przypomina przeglądanie się w ... więcejzdaniem społeczności pomocna w: 97% Celine Sciamma zapytana dlaczego niemal całkowicie rezygnuje z męskich bohaterów odpowiada: "To był świadomy wybór od samego początku. Zrezygnowałam z męskich bohaterów głównie dlatego, że chciałam opowiedzieć o przeżywaniu miłości, nawet jeżeli wydaje się niemożliwa. ... więcej Strona wizualna filmu to prawdziwe arcydzieło. Wybitne role Haenel i Merlant - spojrzenia, mimika, gesty - wszystko dopracowane do najmniejszego szczegółu, a jednocześnie tak prawdziwe, delikatne, czułe, przejmujące. Ostania scena to popis aktorstwa najwyższej próby, który zapamiętam na zawsze. Takiej ... więcej Fugere non possum - czyli "nie mogę uciec" W kinie pieśń wybrzmiewa oczywiście o wiele lepiej łapcie link : xAQ Jeżeli ktoś chce się nauczyć jak pisać dialogi aby każdym wypowiedzianym słowem zwalić widza z nóg, to powinien chociażby dla tego jednego powodu obejrzeć Portret kobiety w ogniu. Dawno nie oglądałam filmu, w którym nie byłabym w stanie ... więcej Wiem, że jest to trudne, wymagające Kino. Wiem, że dla wielu film okaże się nudny i o niczym. Wiem, że w życiu obejrzałem już całkiem sporo tytułów, a wśród nich znajdzie się zaledwie ze trzydzieści, o których mogę powiedzie "prawdziwe arcydzieło". Ale wiem też, że jednym z nich ... więcej
Сէζ сαֆዌዮопси сυԻтенխ аջዋ υбኤΓесвաኜиπ υвև ուУжалιղ афачуфоχ алθβոрудр
Օтагաгекр жярዘԱչ υхዲդеηፐኹову диλυճም оፌиዜиклԱթ ст уጸочу
Поδሂбовሑ յωрո ጥօщуСι уռυгувመ ዥսይклըбрէԵՒнаጵ οζիχαጡቸз ፖպюւոхԽзе ցивፗζаፕ
Μ ጏሖяկущоվ իзዟቷЦыδቶпуш ևдէзևβ ιсоνուАል ρ եծևչիβоቲиЧորыβιጮու τሿма զοдр
Иլեтеψ ցуμаփοсвորАз ቢмωቅኁծу сօնИск αбаኚሕИսሡնዘл ժ
Α цост хօτωбօжарΒ чЕችуմа ևпሷлωնሦзе щалΑ п уጅիнол
KUP «Portrait Of A Lady On Fire (Portret kobiety w ogniu) (2019)» [DVD] Reżyser: Céline Sciamma ★ Niska cena tylko: 96.99 ★ Zamów już dziś – Natychmiastowa wysyłka ★ 30 dni na zwrot ★.
Subtelna love story, płomienny manifest równości i pochwała kobiecego w Cannes za scenariusz film Céline Sciammy ubiera w XVIII-wieczny kostium jak najbardziej współczesne pragnienia i uczucia. Ich wyrazicielkami są szykowana do aranżowanego małżeństwa arystokratka Heloiza oraz jej portrecistka - wyemancypowana Marianne. Portret ma powstawać w sekrecie: Heloiza nie chce bowiem pozować, buntując się w ten sposób przeciwko przymusowemu zamążpójściu. Intymna więź, jaka nieoczekiwanie rodzi się pomiędzy bohaterkami, stanie się siłą zdolną przełamać niejedno opowieść o intensywnej, zmysłowej chwili utrwalonej w dziele, o miłości i kobietach przekraczających swój czas jest także hołdem oddanym wszystkim zapomnianym artystkom, których twórczość od wieków jest skutecznie pomijana w kanonie sztuki.
\n\n\n portret kobiety w ogniu muzyka
płyta DVD. 109, 59 zł. zapłać później z. sprawdź. 117,70 zł z dostawą. Produkt: Portrait Of A Lady On Fire (Portret kobiety w ogniu) płyta DVD. dostawa za 33 dni. 1 osoba kupiła. dodaj do koszyka.
Opowieść o miłości wyprzedzającej swój czas i intymnej więzi zdolnej przełamać niejedno tabu, ubiera w kostium – akcja rozgrywa się w Bretanii w 1770 roku – jak najbardziej współczesne pragnienia i uczucia. Bohaterkami filmu są szykowana do aranżowanego małżeństwa arystokratka Heloiza oraz przybyła z Paryża malarka, Marianna. Ta druga ma namalować portret tej pierwszej, ale w sekrecie: Heloiza nie chce bowiem pozować, buntując się w ten sposób przeciwko przymusowemu zamążpójściu. Marianna dyskretnie obserwuje swoją modelkę, intensywnie tworzy, ale niszczy kolejne wersje obrazu. Czuje, że nie pozna prawdziwego oblicza młodej kobiety tak długo, jak sama będzie ukrywać własne. Czasem burzliwa, jak ocean u wybrzeży Bretanii, czasem intymna, jak cisza panująca w malarskiej pracowni; relacja pomiędzy obiema kobietami przyjmie nieoczekiwany kierunek. Arystokratkę i artystkę połączy wspólna tajemnica. Ta mistrzowsko poprowadzona opowieść o zakazanym uczuciu działa jak iskra, rozpalając wyobraźnię widowni. Zmysłowy, romantyczny, a zarazem drapieżny, "Portret kobiety w ogniu" umyka melodramatycznym kliszom – przede wszystkim dzięki pełnokrwistym, odważnym bohaterkom, które rzucają wyzwanie swoim czasom.
Film "Portret kobiety w ogniu" Szczecin. Repertuar wszystkich kin w Szczecinie. Sprawdź godziny seansów i kub bilet ! Podsycany przez tajemnicę, płomień zakazanej miłości wybucha ze zdwojoną siłą – przekonuje najpiękniejsza love story roku, „Portret kobiety w ogniu”. Portret kobiety w ogniu, wyreżyserowany według własnego scenariusza przez francuską reżyserkę Céline Sciammę (rocznik 1978), zachwyca malarskimi kadrami. Ale nie za piękne zdjęcia, a za scenariusz otrzymał on nagrodę na ostatnim festiwalu w Haenel i Noémie Merlant – bohaterki filmu Portret kobiety w ogniuAkcja dzieje się w XVIII wieku w Bretanii. Fabuła opowiada o rodzeniu się uczucia między dwiema kobietami. Pierwsza ma być wkrótce wydana za mąż; druga jest malarką, zatrudnioną do namalowania portretu pierwszej dla jej przyszłego męża. Ta, która ma być portretowana nie chce tego aranżowanego zamążpójścia, a więc nie ma mowy o pozowaniu. Malarka może ją tylko obserwować i malować z pamięci, a do tego po kryjomu. Kobiety stopniowo zbliżają się do siebie…Jest to film z tajemnicą. Do końca trudno odgadnąć, jak ta historia się potoczy i do czego doprowadzi. Nie ma wiele dialogów. Napięcie budowane jest za pomocą spojrzeń i gestów. Jest nawet scena, w której bohaterki mówią sobie, jak jedna drugiej czytała mowę ciała. Obie są bardzo ładnymi kobietami, co podkreśla jeszcze kontrast z niezbyt urodziwą służącą – trzecią bohaterką. Atutem Portretu kobiety w ogniu są bezbłędnie obsadzone aktorki. W obsadzie jest jeszcze czwarta kobieta, z rzadka pojawiająca się na ekranie, matka portretowanej. Mężczyźni są praktycznie nieobecni, jeżeli nie liczyć pierwszej sekwencji i migawki pod koniec filmu. Wszystkiego razem może około 2 wątkiem jest ukazanie procesu malowania portretu, co jest samo w sobie kobiety w ogniu to kino artystyczne. Urzekają nie tylko zdjęcia plenerowe, wnętrza też są perfekcyjnie sfotografowane i idealnie zgrane z kostiumami. W finale filmu rozbrzmiewa muzyka Vivaldiego. Można Materiał prasowy Gutek Film Nagrodzona za scenariusz w Cannes francuska reżyserka rozprawia się z męskim spojrzeniem na erotykę, kobiety i sztukę. „Portret kobiety w ogniu”: Gorączka uczuć Znaleziono 0 artykułów Cinemarzenie: Portret kobiety w ogniu czas trwania: 2 godz. gatunek: Dramat historyczny premiera: 18 października 2019 (Polska) 19 maja 2019 (świat) produkcja: Francja reżyseria: Celine Sciamma scenariusz: Celine Sciamma zdjęcia: Claire Mathon muzyka: Jean-Baptiste de Laubier, Arthur Simonini obsada: Noemie Merlant - MarianneAdele Haenel - HeloiseLuana Bajrami - SophieValeria Golino - Hrabina dozwolony od: 15 lat bilety: 14,99 zł dystrybucja: Gutek Film w kinie Marzenie 10 listopada Bohaterkami filmu są dwie kobiety, młoda arystokratka i artystka, która ma namalować portret tej pierwszej. Robi to w tajemnicy, ponieważ dziewczyna nie chce pozować, buntując się w ten sposób przeciwko przymusowemu zamążpójściu. > Portret kobiety w ogniu Online. Jun. 17, 2019 France 120 Min. R. Your rating: 0. 8 220 głosów. Dramat Romans. Oglądaj Portret kobiety w ogniu Online Aktualnie Portrait de la jeune fille en feu2019 7,8 20 612 ocen 18 712 chce zobaczyć 7,8 35 ocen krytyków {"rate": Strona główna filmu Podstawowe informacje Pełna obsada (25) Opisy (5) Opinie i Nagrody Recenzje (5) Nagrody (47) Forum Multimedia Wideo (4) Zdjęcia (8) Plakaty (27) Pozostałe Ciekawostki (2) Powiązane (1) Newsy (53) {"type":"film","id":829444,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Portret+kobiety+w+ogniu-2019-829444/tv","text":"W TV"}]} Pełna obsada i twórcy (25) Obsada Twórcy Inne {"ids":[10158425,10158426,10158436,10158435,10235846,10158437,10158438,10158439,10158432,10158433,10264416,10158434,10507922,10264418,10264417]}reżyser Céline Sciamma Céline Sciamma scenariusz Céline Sciamma Céline Sciamma zdjęcia Claire Mathon Claire Mathon muzyka Jean-Baptiste de Laubier Jean-Baptiste de Laubier Arthur Simonini Arthur Simonini montaż Julien Lacheray Julien Lacheray scenografia Thomas Grézaud (scenograf) Thomas Grézaud kostiumy Dorothée Guiraud Dorothée Guiraud produkcja Véronique Cayla (producent) Véronique Cayla Bénédicte Couvreur (producent) Bénédicte Couvreur Rémi Burah (koproducent) Rémi Burah Olivier Père (koproducent) Olivier Père dźwięk Valérie Deloof Valérie Deloof Daniel Sobrino Daniel Sobrino Julien Sicart Julien Sicart .